I Bieg Jeziora Firlej – wielki potencjał czy zmarnowane nadzieje? Recenzja biegu

Niektórym może się wydawać, że niedziela bez handlu jest nudna. Galerie pozamykane, spacerować się nie chce, wyruszyć z książką do lasu czy parku też niekoniecznie – a przecież mamy na to czas. Część mieszkańców Firleja i okolic skorzystała z możliwości aktywnej niedzieli, którą dała organizacja I Biegu Jeziora Firlej. Czy szansa związana z leśnym otoczeniem i sąsiedztwem jeziora została  w pełni wykorzystana i czy wydarzenia sportowe są atrakcyjną alternatywą dla kanapy, spędzania czasu przed telewizorem i graniem w gry komputerowe? 

Przed biegiem

O I Biegu Jeziora Firlej dowiedziałam się z mediów społecznościowych. Z jednej strony miałam ogromną ochotę spróbować i dobrze się bawić, ale z drugiej powstrzymywała mnie myśl, że kolejnego dnia biegnę w City Trailu i mogę nie zdążyć z regeneracją, poza tym dojazd  jest sporym utrudnieniem.

Brak opłaty startowej, co się dzisiaj nie zdarza, medale, dystans 5 km, trasa przez las, obok jezioro, a przede wszystkim informacja, że znajomi z grupy biegowej „Nie Ma Letko” zarejestrowali się (gwarancja dobrej zabawy, no i moja dupka może zostać zawieziona i przywieziona) skłoniły mnie, aby wysłać swoje zgłoszenie. Cel był jeden – skończyć bieg w jednym kawałku, zawiesić na szyi medal, a przy tym cieszyć się, lasem, śpiewem ptaków i mieć satysfakcję, że mogę i chcę. Ściganie zupełnie mnie nie interesowało, życiówki w Firleju nie zamierzałam robić.

DSC_0527
Medal I Biegu Jeziora Firlej

Pobudka i jedziemy

Bieg Jeziora Firlej na 5 km był główną atrakcją dzisiejszego wydarzenia sportowego. O godz. 9.00 wystartowali zawodnicy z kijkami w konkurencji Nordic Walking na dystansie 5 km, o godz. 9.15 zmagały się dzieci do 10 lat w biegu na 50 metrów, o 9.45 odbył się sprint młodzieżowy (11-16 lat) na 200 metrów. Bieg główny zgodnie z informacją na ogłoszeniu zaplanowano na godz. 10.30.

Pierwszą czynnością po zaparkowaniu było oczywiście rozpoznanie terenu w poszukiwaniu… wiadomo czego… 😀 I tu bardzo miła niespodzianka – wypasione, czyste toi toie z sedesem zamiast dziury, umywalką i papierem toaletowym! Aż się chciało korzystać!

Po przybyciu do punktu obsługi każdy z uczestników mógł odebrać pakiet startowy oraz podpisać oświadczenie. Mimo tego, że był to bieg darmowy w paczkach na powitanie czekała na nas woda, baton, numer startowy oraz malownicza pocztówka obrazująca okolicę Firleja, a mianowicie Kock, miasto z bogatą historią, które można odwiedzić po biegu. Usłyszeliśmy też, że każdy z uczestników otrzyma na mecie medal, a na nim przypiętą karteczkę z napisem „posiłek”. Tak, słońce nie sprawiło, że majaczę… bieg był darmowy, a micha z gorącym forszmakiem czekała na każdego szczęśliwca, który przekroczy metę.

66522785_486511258763329_482523473873207296_n
Jak u siebie, leżę i jem 😀

No i się zaczęło

Pomyliliśmy godziny… Przyjechaliśmy za wcześnie. Z Lublina wyjechaliśmy o 8, na miejsce dotarliśmy około 9, a bieg zaplanowany na godz. 10.30. Od mojego śniadania to 3 i pół godziny. Ci, którzy mnie znają wiedzą, jak bardzo pilnuję godzin posiłków i jak bardzo uwielbiam jeść.

Organizatorzy zachęcali zawodników do rozgrzewki, ale do 10.30 zdążyłam ostygnąć. Nie było grupowej rozgrzewki, każdy mógł poćwiczyć we własnym zakresie, miejsca i możliwości było wiele. Myślę, że grupa Nie Ma Letko mogłaby w przyszłości poprowadzić tam rozgrzewkę grupową, która zintegrowałaby uczestników i zbudowała atmosferę wydarzenia, bo trochę mi tego zabrakło.

66624742_625672461254080_2598664108404375552_n
Mamy to! Dwudziestki na mecie 😉

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie facet prowadzący wydarzenie, jak się okazało był nim organizator czyli Wójt Gminy Firlej! Nie pomyślałabym, że tak komunikatywny, rozgadany i młody chłopak może być wójtem?! Jego wizerunek nie zgadzał się z moimi wyobrażeniami i stereotypem wójta. Wykonał swoją robotę na tysiąc procent!!! Biegi darmowe na takim poziomie organizacji nie zdarzają się, mimo krótkiego dystansu i przyzwoitej temperatury na trasie wolontariusze podawali wodę (to ewenement, za który należą się brawa, tego zabrakło mi w Ninja Race) i wskazywali kierunek trasy, w bieg zaangażowana była straż pożarna, która udzielała pomocy, a wóz strażacki jechał za ostatnim uczestnikiem. Na mecie otrzymaliśmy medale i ciepły posiłek, a dzieci darmowe lody oraz bilet do lunaparku. WOW!!! Wójt nie tylko zagrzewał do walki, strzelał na starcie z pistoletu, ale dał przykład aktywności sportowej, ponieważ wystartował razem z nami w biegu na 5 kilometrów. Wielkie gratulacje za sportowe podejście i chęć propagowania aktywności sportowej. Fajnie, że chciało mu się chcieć – przecież nie musiał.

Dłużyło się, nie wystartowaliśmy o czasie, coś organizacyjnie tu nie zagrało. Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłoby puścić najpierw bieg główny, a w międzyczasie rozegrać dziecięce i młodzieżowe na krótszym dystansie (50 i 200 metrów), tak jak to było podczas Leśnej Dziesiątki Gminy Niemce. Zawodnicy z kijkami niech startują pierwsi, ale nie widzę potrzeby czekania aż skończą swoje chodzenie. Bieg główny mógł zostać rozegrany jednocześnie, urozmaiciłoby to trasę, wyprzedzalibyśmy się, więcej ludzi na trasie = więcej zabawy, lepsza atmosfera itd. Jeśli jest to niemożliwe ze względów technicznych to można zastanowić się nad atrakcjami dla osób czekających na bieg. Rzucał się w oczy brak próby zespolenia biegaczy, coś umknęło z atmosfery wspólnoty, ale – i to ważne – nie wolno zapominać, że ten bieg zorganizowano po raz pierwszy! Dopiero się uczą.

 

66472156_625771557907926_7106964354142044160_n

Letko nie było

Wiedziałam, że będę biegła po lesie – często oznacza to drogi asfaltowe, jednak tu czekał na nas głównie piach, ale informacji o tym, że jest to trail nie było. Ktoś, kto przyjechał tylko z ogłoszenia miał niezłe zdziwienie. Trasa zaskoczyła także nas, niemalże w całości wypełnił ją piach, często korzenie drzew, gdzieniegdzie błoto – dzień wcześniej padał deszcz. Biegniesz i zakopujesz się w piasku, miałam go wszędzie – w butach, skarpetkach a później na plaży także i w majtkach, ale wcale się tym nie przejęłam. Kogo obchodzi piasek w majtkach, kiedy na szyi masz medal.

Trasa dla ludzi lubiących traile super – piękna, prawie górska, nadmorska, ale ze względu na podłoże wymagająca i podła. Pierwszy raz tak bardzo skoncentrowałam się na biegu, że wbiegając na ostatnią prostą nie zauważyłam mety, ani Stacha z Nie Ma Letko, który nagrywał finisz. Nic do mnie nie docierało, byłam zmęczona tempem, terenem, brakiem kondycji do tego stopnia, że zapytałam biegnącego obok kolegę Krzysia czy daleko jeszcze do mety, na co spojrzał na mnie jak na wariata mówiąc, że jest tuż przed nami. Stachu dzięki za foty, poczucie humoru i budowanie sportowej atmosfery. 

Screenshot_20190714-130840

Bieg jak na moje możliwości kondycyjne oceniam jako ciężki (bardziej zmęczyłam się niż podczas Leśnej Dziesiątki Gminy Niemce), dlatego dziękuję Krzyśkowi za dotrzymywanie mi kroku. Wiem, że mógł popędzić i wykręcić lepszy czas, ale nie zostawił mnie w piachu, biegł obok, gadał, żartował, podtrzymywał na duchu. Dobrym pomysłem okazało się oznaczenie trasy tabliczkami z mijanym kilometrem, ustawione zostały w odległości co 500 metrów. To pomagało rozłożyć siły i jakoś wspierało psychicznie. Podobnie jak słuchanie muzyki, słuchawki podczas biegu, lekka koszulka i szorty to świetny zestaw biegowy.

Ukończyłam bieg z wynikiem 32:09 i jestem zachwycona. Biorąc pod uwagę moje słabe wybieganie, czas oczekiwania, podłoże oraz odczuwający głód uważam, że mogę być z siebie zadowolona. Nie było wygranych, nie było przegranych, nie było podium i miejsc. Zamiast tego własna satysfakcja, celem biegu było zachęcenie ludzi do uprawiania sportu. Tak, z pewnością organizacja imprez sportowych jest świetną propozycją wspólnego, także spędzania czasu. Rodzice, dzieci, kobiety, mężczyźni, wszyscy mieli okazję do dobrej zabawy na świeżym powietrzu – zamiast balkonu i fotela.

Myślę, że miejsce kusi, aby zorganizować tam biegi OCR czyli z przeszkodami. Ze względu na przyzwoitą odległość 5 kilometrów – dostępną dla każdego, niebanalne otoczenie, odpowiednie dla biegów z przeszkodami naturalne przeszkody i podłoże, a także możliwości przestrzenne skonstruowania przeszkód Gmina Firlej ma szansę żeby stać się jednym z organizatorów biegów OCR. Wiadomo, że wtedy wiązałoby się to z opłatą startową, ale jestem przekonana, że chętnych nie trzeba byłoby szukać. Ile biegów z przeszkodami mamy w okolicach Lublina? Wydaje mi się, że niewiele. A nad Firlejem jest gdzie ustawić przeszkody, ciekawy teren, przyjemna lokalizacja, które dają możliwość zaistnienia nie tylko w lokalnym OCRze. Potencjał jest niezaprzeczalny, ale czy Gmina Firlej go wykorzysta?

66682276_2747390468607745_7798232064758644736_n
Fot. Stacho

Podsumowanie

Zalety:
– brak opłaty startowej
– medale
– forszmak dla zawodników dorosłych
– karnety na lody i bilety do lunaparku dla dzieciaków
– piękna trasa i możliwość schłodzenia się w jeziorze oraz budowania zamków na piasku
– przyzwoite i czyste toalety
– woda na tak krótkiej trasie – rewelacja
– dużo koszy na śmieci, dzięki nim śmieci nie walały się pod nogami
– na piasku, trawie, nad jeziorem i na trasie było czysto

Wady:
– zapisy odbywały się drogą mailową, ale nie otrzymaliśmy informacji zwrotnej z potwierdzeniem naszego startu
– rzeczywistość nie zgadzała się z opisem:  bieg przez las – a był trail, miało nie być pomiaru czasu, jednak był …
– brak tempa wydarzenia
– opóźniony start
– nie postarano się o zbudowanie atmosfery i więzi sportowej wśród zawodników, brak integracji, po zakończonym biegu zawodnicy i kibice zaczęli wychodzić
– zapisy na miejscu i odbieranie pakietów trwały trochę za długo

Ocena: 6/10 + 1 w górę za sportową postawę wójta czyli na zachętę 7/10.

 

Reklamy

4 myśli na temat “I Bieg Jeziora Firlej – wielki potencjał czy zmarnowane nadzieje? Recenzja biegu

Dodaj własny

  1. Jestem biegaczka ale nie biegłam. Mój syn tym razem biegł. 😍 Inicjatywa piękna i warto Ją rozwinąć. Z plusów dodałbym jeszcze godzina dobra bo nie było tłumów i nie gorąco. Z minusów brak wody na mecie, nawet jeśli to bezpłatny bieg. 😁

    Polubienie

  2. Wodę dodawali do każdego pakietu startowego, częstowali też na trasie. Po biegu można było skorzystać albo ze swojej wody, albo tej z pakietu 😉 Godzina rzeczywiście odpowiednia, choć tak ja pisałam dłużyło się niepotrzebnie przez brak tempa organizacyjnego.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: