KALISTENIKA – czyli jak zrobić formę w domu

Zakończyłam swój drugi tydzień romansu z kalisteniką i chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Początkowo, gdy ciało przyzwyczajało się do nowych ruchów miałam tz.”zakwasy”, ale z każdym dniem czuję się silniejsza. Jest to zupełnie inny trening niż ten, który dotychczas wykonywałam. Dlaczego? Nie tylko ćwiczymy bez obciążenia, ale robimy masę powtórzeń. Jak wyglądają poszczególne ćwiczenia i plan treningowy? O tym pisałam TUTAJ.  Początkowo ćwiczenia wydają się banalnie proste i aż diabełek kusi, żeby przejść dalej. Mnie też atakował, ale nie dałam się i zaczęłam od początku, czyli w przypadku pompek były to 3 serie po 50 powtórzeń pompek przy ścianie. Uwierzcie, że przy 40 powtórzeniu naprawdę odczuwa się przyjemny ból. Niewątpliwą zaletą startu od początku jest szybszy progres, a to oczywiście będzie nas bardzo motywowało – chce się więcej i częściej. Kalistenika jest jak seks – sprawia ogromną radość i za każdym razem okrywa się coś nowego 😉

IMG_20180901_181218_681

Jakie są obiektywne plusy i minusy ćwiczenia z ciężarem własnego ciała? Moim zdaniem jest ich kilka:

Plusy

  • zaletą kalisteniki jest jej ekonomiczność, nie wydajemy pieniędzy na sprzęt i siłownię, bo jedyne czego potrzebujemy to swoje ciało i chęci… i drążek, ale taki w domu zawsze się znajdzie, a jeśli nie – w każdym sportowym sklepie można kupić go za bezcen;
  • czas treningu jest niewielki, więc wymówki dotyczące braku czasu skończą się 🙂 Nie wierzę, że nie znajdziemy w ciągu dnia kilku minut, żeby wykonać dwa ćwiczenia… Paul Wade, autor książki Skazany na trening w jednym z planów treningowych pisze o wykonywaniu dwóch ćwiczeń jednego dnia – np. pompki i przysiady; w kroku pierwszym wykonujemy pompki przy ścianie i dla początkujących osób jest to jedna seria, która składa się z 10 powtórzeń… kolejne ćwiczenie, czyli przysiad w staniu na barkach (tylko tak dziwnie brzmi 😉 ), również wymaga od nas 10 powtórzeń i jednej serii (próg początkujący)… toż to 3 minuty roboty… Nie oszukujcie samych siebie, bo jeśli ktoś chce się ruszać znajdzie te kilka minut… Najważniejsze żeby zacząć;
  • trenować możesz wszędzie, w domu, w parku, na parkingu. Jest to świetna alternatywna dla kogoś, kto często wyjeżdża i nie może regularnie trenować na siłowni, lub – nie ma czasu!
  • moim zdaniem plusem jest również odciążenie stawów przy jednoczesnej budowie siły i masy mięśniowej;
  • dzięki dużej liczbie powtórzeń możemy nauczyć się i doskonalić naszą technikę, co przy treningu z obciążeniem jest utrudnione;

           IMG-20180901-WA0004

IMG-20180901-WA0007

Wady

Póki co znajduję dwie wady… Po pierwsze trening wymaga cierpliwości, dlatego może nie znaleźć uznania wśród osób, które oczekują szybkich efektów, po drugie -nie czarujmy się – dla kogoś kto jest przyzwyczajony do dynamicznych treningów i zmienności w wykonywaniu ćwiczeń może wydawać się monotonny i nudny, w tym przypadku warto próbować łączyć trening siłowy z kilkoma ćwiczeniami z masą własnego ciała 😉

Czy będę kontynuować ćwiczenia z własnym ciężarem ciała? Myślę, że z powodów regeneracyjnych i chęci poznania innych bodźców, owszem. Jest to naprawdę bardzo fajny trening, a książka Paula Wade’a i jego metoda wydają mi się być obowiązkową lekturą dla kogoś, kto jest zainteresowany kalisteniką.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: