O celu treningowym słów kilka

Najpierw masa, potem rzeźba 😉

Coś w tym jest, chcąc robić rzeźbę musimy mieć do tego pewne fundamenty, jeśli je mamy super, a jeśli nie, też dobrze, bo jak nikt mamy szansę na jej budowę!!! Zapraszam do lektury 🙂

Kupiłaś karnet na siłownię? Doskonale! Teraz musisz zastanowić się po co to zrobiłaś 🙂 Chcesz schudnąć, wzmocnić mięśnie i popracować nad siłą, wysmuklić i ujędrnić ciało, chcesz ćwiczyć dla lepszego samopoczucia i zdrowia, kondycji, a może chcesz przybrać na wadze, albo tak jak ja ćwiczysz dla słodycza? 😉 Jeśli nazwałaś już bez zaciemniania rzeczywistości swój cel i już wiesz, co skłoniło Cię do wejścia w siłownianą brać fantastycznie, zrobiłaś właśnie krok milowy do tego, aby ten cel osiągnąć !!!

21706551_1423862804400069_769286418_o

No właśnie każdy z nas ma inny cel, który przyświecał mu w momencie zakupy karnetu i co teraz z tym karnetem zrobimy zależy tylko od nas. Czy będziemy ciężko trenować i maksymalnie wykorzystywać czas na siłowni czy przyjdziemy coś tam pomachać, pogadać i odznaczymy swoją obecność na siłowni jednocześnie okradając się z naszego czasu?

Jeśli określiliśmy już swój cel treningowy dobrze jest podejść do jego realizacji z głową i obiektywnie ocenić nasze szanse na jego powodzenie. No Kochane moje babeczki, jesteśmy wspaniałe i możemy wszystko, wiadomo, jak chcemy to potrafimy góry przenosić, a w miejscu gór w oka mgnieniu stworzyć bajeczne wodospady niemożliwości, bo dla nas czas i ograniczenia nie istnieją i faktycznie tak jest jeśli wybierzemy sobie może na początek Tatry do przeniesienia, nie Himalaje ok? Nie zakładajmy, że za pół roku będziemy wyglądać jak celebrytki z photoshopa, bo po pierwsze technologii nie przeskoczymy, obróbka zdjęć robi swoje, więc retuszowane stworki chyba pochodzą z innej planety niż Ziemia.

orca-image-1528223458181.jpg_1528223458568

Program komputerowy daje efekt natychmiastowy, bez ćwiczeń, bez diet i bezmyślnie 🙂 Tu podniesie, tam powiększy, tu wyszczupli, a w innym miejscu wygładzi. Laseczki nie czarujmy się jeśli spalamy tkankę tłuszczową to zewsząd z biustu także. Nie znam żadnej kobiety, która redukując tkankę tłuszczową nie mówiłaby o mimowolnym zmniejszeniu się biustu, no chyba że zaprzyjaźniliśmy się z chirurgiem plastykiem, którego skalpel uczyni cuda, co też jak wiemy nierzadko się zdarza.

Po drugie zdjęcia te wykonywane są przez zawodowców, w odpowiednich warunkach studyjnych, przy odpowiednim oświetleniu i przygotowaniu otoczenia, ale i ciała. Przy wizerunku gwiazd i gwiazdeczek pracuje masa ludzi, nie tylko fotografów, ale przede wszystkim trenerów, a często sport jest całym życiem takich osób, ich głównym obowiązkiem, mają więc zarówno czas na to, aby wyglądać, jak i pieniądze.

coins-912718_1920

Po trzecie jedynymi osobami, z którymi możemy się porównywać jesteśmy my sami. I jeśli do tej pory nie miałyśmy romansu z siłownią, trudno żeby za miesiąc wybuchło nadzwyczajne uczucie i pojawiły się jakieś efekty, no chyba, że kontuzje:D Proces adaptacji organizmu do nowej sytuacji musi trwać. Wszystko wymaga czasu, cierpliwości i dyscypliny. To nic, że koleżanka obok bierze większy ciężar od facetów, to jej trening, nie znasz jej historii, nie wiesz jak długo ćwiczy, nie znasz jej celu i planu treningowego – skup się na swoim. Nie jest to powodem ani do tego żebyś chciała zaraz jej dorównać i brała ciężar z „trzeciego sektora” 😉 ani też w żaden sposób nie powinno Cię to zniechęcać do ćwiczeń – motywować owszem.

smiley-1431335_1920

Ustal sobie cel i plan treningowy na 6-8 tygodni. Później zmieniaj, bo organizm zacznie się adaptować i efekty nie będą widoczne. 6 tygodni treningu, ale też zmiany nawyków żywieniowych brzmi lepiej i przyjaźniej niż „dieta na zawsze”, „już nigdy nie zjem czekolady”, a w chwilach załamania wdrapiemy się na krzesełko, żeby choć paluszkami dotknąć ostatniej paczuszki cukrowej rozkoszy itd. No ludzie, jest to nierealne i mordercze. Ja rozumiem ćwiczyć charakter, ale po co się tak katować?! Weźże wpisz tę kostkę czekolady w swój dzienny bilans kaloryczny i Ty będziesz szczęśliwa, Twój odstresowany organizm i parter, mąż czy kochanek również.

Kolejny gorący temat to obciążenie… Nieraz pewnie widzicie chwiejne sylwetki, które dźwigają ciężarki większe od nich samych i ledwo co ich pięty wytrzymują, bo palce dawno podłoża nie czują, ale oni dźwigają zamaszyście na raz i dwa, bo dziesiąte powtórzenie dźwiga ich samych… A później bark mnie boli, łokieć itd… Wyznaję prostą zasadę – najpierw technika, później ciężar. Tak, jasne, wiadomo, że przy ostatnich powtórzeniach technika nie będzie tak dobra jak na starcie, ale zlitujcie się przy pierwszych powtórzeniach nie można być trzciną na wietrze… Chłop 90 kilo, a z ciężarkami jak delirium… Może to dziwne, ale do każdego ćwiczenia trzeba się przygotować, przyjąć stabilną pozycję, spiąć to czy tamto, a dopiero później dźwigać.

Cel i plan muszą być realne, w innym przypadku brak natychmiastowych i wygórowanych efektów zniechęci Cię do aktywności fizycznej i będzie pozamiatane. Stracisz nerwy, zdrowie, a i kasę bez sensu wydasz na karnet. Podnoś poprzeczkę, mieszaj ćwiczenia, kombinuj dziewczyno! 😀

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: