Regeneracja jako niezbędny element planu treningowego

Cześć, czołem kluski z rosołem!!!

Temat bardzo ważny, choć często bagatelizowany. Każdy kto ćwiczy, powinien zdać sobie sprawę z tego, że regeneracja jest bardzo ważnym elementem nie tylko planu treningowego, ale także naszego cyklu biologicznego. Ile i jak się regenerować jest sprawą bardzo indywidualną. „Ha!” Powiedziecie „i mówi to osoba, która ćwiczyła codziennie”. To prawda, tak było, ale zmądrzałam 😉 Ćwiczyłam codziennie i widziałam, jak moje ciało zmienia się, ale wówczas trening był nowym, nieznanym bodźcem dla organizmu, a ćwiczenia sprawiały mi ogromną radość. Organizm adaptuje się do treningów i później efekty przychodzą o wiele trudniej. Z czasem zauważyłam, że jestem zmęczona, a treningi, mimo zmiany dynamiki i charakteru ćwiczeń nie przynoszą ani rezultatów, ani nie dają radości. Tak między nami sportowymi frikami, amatorzy nie wiedzą tego więc niech sobie ćwiczą ile chcą 😉 ileż można cały czas robić formę, być na redukcji i katować ciało morderczymi treningami. My wiemy, że intensywny trening jest naprawdę wyczerpujący dla naszych mięśni i dostają one solidnie w kość więc muszą odpocząć. Kiedyś w końcu ciało odmówi posłuszeństwa i u mnie skończyło to się przetrenowaniem i kontuzjami. Dlatego uważam, że odpowiednia regeneracja i sen (na temat snu będzie osobny wpis) są niezbędne nie tylko do odbudowy naszych włókien mięśniowych (zwłaszcza tych szybko-kurczliwych), ale też do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego, szczególnie wtedy, gdy dużo pracujemy czy uczymy się. Zupełnie inaczej nasz organizm pracuje, gdy zapewnimy mu 8 godzinny sen zamiast 5 czy 6… Ma wtedy zapas energii nie tylko na kolejny dzień pracy, ale również efektywniejszy trening.

Oczywiście nie zachęcam do zaprzestania aktywności fizycznej, nie ma takiej opcji i nie ma wymówek, ale namawiam do rozsądnego trenowania, takiego które będzie przynosiło radość – nie zniechęcenie, a wtedy efekty również zobaczymy. Mówcie co chcecie, ale gdy ćwiczę i skupiam się na konkretnym mięśniu wierzę, że on rośnie – i on rzeczywiście rośnie. 🙂 Cierpliwości, nie na hura 🙂 Zachęcam również do rozciągania się, u mnie był to element, przez brak czasu, traktowany po macoszemu, a uwierzcie, że z czasem mięśnie tak bardzo stają się pospinane i przykurczone, że wykonanie skłonu czy przysiadu boli. Nie wiem jak u Was, ale zauważyłam u siebie, że bardzo łatwo można stracić sprężystość i elastyczność, zdecydowanie trudniej jest ją odbudować.

Między treningami robię dzień przerwy, choć łatwo policzyć, że ćwicząc 4 razy w tygodniu dwa treningi wypadną dzień po dniu. Co wtedy robię? Trenuję różne partie ciała, lub wykonuję trening innego rodzaju. Niech np. w piątek będzie cross, a w sobotę statyczny siłowy lub cardio. Jak się regeneruję? Rozciągam się w domu przed dobrym filmem, jeżdżę rowerem, pływam, jem pizzę i lody, leżę na kocu z książką, lub w wannie, albo po prostu oglądam sufit i nic nie robię, a robi ktoś inny 😉 to przecież też wysiłek 😉 Czasem rzeczywiście odczuwam sportowy głód, ale wówczas dosiadam swój jednoślad i jadę przed siebie. Nie możemy ciągle żyć na wysokich obrotach, życie i tak nie oszczędza naszego organizmu więc dbajmy o niego. Z konsekwencjami upadku ze schodów borykam się do dziś, ale nauczyło mnie to cierpliwości i zadowolenia z siebie i własnych efektów, mierzenia się ze sobą – nie z innymi, akceptacji i pokochania siebie z kilkoma centymetrami więcej czy mniej, jeśli jest zdrowie to w czym problem? Już nie myślę, że mogłam szybciej, mocniej, więcej, bo to nieprawda, przecież dałam z siebie maxa, tyle ile na obecną chwilę moja forma mi pozwoliła. Z wielkim współczuciem patrzę na ludzi na plażach, którzy mają problem żeby rozebrać się i wejść do wody. Część kobiet ma też inny problem – jak wejść w pełnym makijażu do wody i nie wyjść z pandą na buzi? 😀 I leżą, albo chodzą zanurzone do pasa w wodzie z usztywnioną szyją, jak ja kiedyś w kołnierzu ortopedycznych, zlęknione żeby chociaż żadna kropelka wody nie rozmyła perfekcyjnie nałożonej na twarz zaprawy 😉

Słuchajcie obecnie ćwiczę 4 razy w tygodniu i jeszcze nie spotkałam się z opinią, że przytyłam czy wyglądam gorzej, a wręcz przeciwnie jakoś ubrania w szafie stały się większe. Zalety regeneracji widzę np. w postaci wysmuklenia mięśni, moim zdaniem są dużo ładniejsze, wyglądają na zdrowe, moja skóra stała się sprężysta, mam więcej siły oraz szybkości i mogę robić mocniejsze treningi wytrzymałościowe. Czy jestem na diecie? Nie 😀 Zmieniłam swoje nawyki żywieniowe, ja już tak jem, poza tym, no błagam przecież po to się ćwiczy, żeby zjeść jakiegoś łakocia, a teraz sezon na lody 😀 W dni nietreningowe jem mniej węglowodanów. Spróbujcie trochę zwolnić i cieszyć się tym, co wokół i w nas. Groszek wie co mówi 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: