DEKALOG FITNESSKI. Czyli 10 rzeczy, które pakujemy do torby na siłownię oraz o tych, które lepiej zostawić przed siłownią… cz. II

Część I tutaj 🙂

Jak tam laseczki? Były w sklepie? Spodnie kupiły? I super, to teraz pora na uzupełnienie naszej torby lub plecaka o kolejne rzeczy, bo spodnie to nie wszystko.

2. BUTY

O losie… I co teraz? Sklepowe regały świecą setkami par, jedne na rzepy, w innych sznurówki, trampki, adidasy, z twardą podeszwą, z miękką, skórzane, z materiału… Dobrze, dobrze po kolei. Najpierw przeznaczenie, jeśli zamierzasz chodzić na siłownię często i solidnie trenować buty według mnie to podstawa i muszą być przede wszystkim stabilne. Czy oznacza to wydatek rzędu kilkuset złotych? Według mnie nie… Buty za nas biegać nie będą, chociaż myślę, że po bieżni wygodniej jest biegać w lekkim obuwiu do tego przeznaczonym, które na spinningu może nie sprawdzić się. Jeśli zapisujemy się na siłownię, żeby jeździć rowerem – kupuj buty spd, czyli buty rowerowe z twardą podeszwą i bloczkami, które wkładamy w pedały. Dzięki nim możemy „zespolić się” z rowerem, dzięki czemu ciągniemy nie stopą, ale siłą mięśni. Koszyczek, w którym włożylibyśmy normalne obuwie bez bloczków ułatwia jazdę, w butach spd rzeczywiście mocniej pracujemy nogami. Choć uwaga, należy się przyzwyczaić do tego obuwia i nauczyć się je wpinać i wypinać oraz nie zapomnieć, że je mamy na sobie, bo jazda może zakończyć się upadkiem. Dlatego przede wszystkim musimy określić nasz cel, do czego buty będą nam potrzebne. Jeśli rower – spd, jeśli bieżnia – buty do biegania. Co jeśli szalejemy na siłowni z żelazem, ale też biegamy, ćwiczymy na maszynach, a czasem i cross zaliczymy? Ja wybieram buty w miarę uniwersalne, nie stać mnie na to, żeby do crossa kupować crossfitowe, a do trójboju trójbojowe, do biegania lekkie, a na maszyny jeszcze inne. Moim kluczem przy zakupie obuwia była ich cena i funkcjonalność. Zależało mi na:

  • dobrej przyczepności i stabilizacji, aby buty nie ślizgały się i można było w nich technicznie poprawnie wykonać ćwiczenie; dlatego buty fitnessowe nie sprawdzą się przy dużych obciążeniach, to ważne, żeby ćwiczyć bezpiecznie i wygodnie, buty o cienkich i miękkich podeszwach często bywają wywrotne, co może zakończyć się dramatem podczas ćwiczeń z ciężarami; w butach o płaskich i cienkich podeszwach tracimy punkty podparcia, a co za tym idzie, aby utrzymać i kontrolować pozycję w inny sposób i inne mięśnie spinamy, ;
  • wygodzie, aby nigdzie nie obcierały;
  • podeszwie o średniej twardości, podwyższonej w okolicach pięty, która amortyzowałaby obciążenie np. w trakcie wskoków na boxa i pomagała w utrzymaniu stabilnej pozycji, jest to szczególnie ważne przy ciężkich przysiadach;
  • dopasowaniu – stopa nie powinna ruszać się w obuwiu, podczas podnoszenia ciężarów nie lubię czuć luzu w butach, muszą one spinać mi stopę i ją trzymać (nie mam lifterów, bo oprócz treningu siłowego ćwiczę cross, a komfort i bezpieczeństwo ćwiczeń to podstawa – nie firma…)
  • średniej cholewce, nie lubię butów bardzo niskich, ale wysokie obcierają mnie i nie dają komfortu ćwiczenia, ograniczają ruchy, a to źle;

3. BOKSERKA CZY T-SHIRT?

Najważniejsze, żeby oddychała i żebyśmy się w niej nie zaparzyły 🙂 Wolę bokserki, bo są wygodniejsze, lżejsze, nic mnie nie ciśnie i nie ogranicza ruchów. Na treningu lubię czuć się komfortowo, a i zajmują w torbie mało miejsca. Jeśli lubisz bluzki z rękawkami trenuj w nich. To chyba kwestia przyzwyczajenia, w t-shircie czuję, że moje ruchy są ograniczone, w bokserce nie. No i wiecie troszkę próżności we mnie też jest, w bokserce plecki są odsłonięte i gdy ćwiczę mogę spojrzeć w lustro i popatrzeć, czy mięśnie prawidłowo pracują. A i słuchajcie są dostępne też bokserki, które mają wszyty biustonosz sportowy. Wygodna sprawa, bo dzięki temu wiemy, że nigdy o nim nie zapomnimy, no i jedna rzecz z torby nam odpada, ale ale dostrzegam też minusy takiej garderoby… Mierzyłam taką bokserkę w przymierzalni i okazało się, że rozmiar bluzki nie zawsze zgrywa się z rozmiarem biustonosza, to znaczy może biustonosz się i zgrywa, ale nasz biust niekoniecznie. Dlatego zawsze bierzcie taką bluzkę do przymierzalni i sprawdzajcie rozmiar. Noszę rozmiar M i bokserka była super, luźniejsza, taka jaką lubię, ale ledwo co mogłam naciągnąć wszyty w nią biustonosz, miałam spłaszczony biust jak dwa naleśniki, które wychodziły bokami. No dramat, a bluzka  była luźna. Rozumiem, że biustonosz sportowy powinien stabilnie utrzymywać biust, ale zrobić z niego lotnisko to już przesada 😀

No to teraz na specjalne życzenie Daniela M. kolejny punkt, czyli…

4. BIELIZNA

IMAG0934

Czyli co założyć pod spodnie? 😉 Panie drogie, barchany i pantalony odpadają 😀 Odpowiadając na pytanie Daniela, tak – w stringach jest bardzo wygodnie. Musimy wybrać taką bieliznę, która nie przeszkadza nam w ćwiczeniach, taką, aby nie przypominała nam o swoim istnieniu i według mnie stringi sprawdzają się świetnie – cienkie, nie plączą się nigdzie, wygodne, mało materiału więc szybko schną. Moim zdaniem super rozwiązanie nie tylko na siłownię 😉

Biustonosz sportowy – to podstawa! Po pierwsze w normalnym szkoda się pocić, a po drugie, weźże skacz, gdy razem z Tobą skacze druga Ty 😀 No chyba, że przyszłaś w push upie tylko po to, żeby deskę przodem do widowni robić, albo prężyć się na ławeczce rzymskiej. Nie mówię o takich wynaturzeniach, chociaż zdarzają się dość często „odkryć biust, wymalować ust i siłownia moja już”. Ludzi nie zmienimy, możemy pracować nad sobą. W biustonoszu sportowym jest wygodnie i co z tego, że masz biust spłaszczony?! O ludzie, a to Ty na podryw przyszłaś, czy po to żeby zrobić sobie ciało i wtedy iść na podryw?! Na siłowni faceta szukasz? Fajny facet na siłowni spojrzy na to jak ćwiczysz, ile z siebie dajesz i co sobą reprezentujesz, a nie na to, jakie masz buty czy dekolt… chyba, że brakuje Ci jednorazowo partnera do sauny… 😀

Skarpetki – Zastanawiam się po co crossfiterom skarpety do kolan, rozumiem, że chodzi o unikanie obtarć i stłuczeń, ale gdy zakładają długie spodnie zawsze muszą mieć też długie skarpety? To dla większego bezpieczeństwa? Nie wiem sama, a już na pewno w tym bezpieczeństwie pomoże im na skarpecie wieki napis „CROSSFIT”?! Wszystko jasne 🙂 Przerost formy nad treścią szczególnie na siłowni daje o sobie znać 🙂 Upadłam na głowę – fakt, ale moja półkula działa jeszcze na tyle sprawnie, że powstrzymuje mnie przez zakupem skarpet do treningu za stówkę, bo i po co… Do tej pory jeszcze nikt nie przekonał mnie, że to wygodne, fajne czy zwiększa bezpieczeństwo. Bardzo nie lubię długich skarpetek (zakładam je tylko na noc, gdy otwieram sezon zimowy :D) więc zawsze noszę stopki, nie takie płytkie, w których stopa po bokach wystaje, ale przed kostkę.

5. RĘKAWICZKI/MAGNEZJA

Zamiast rękawiczek magnezja. Jeśli ćwiczysz z ciężarami prędzej czy później zaczną Ci się robić mało estetyczne odciski na dłoniach. I to naprawdę dokucza. Ja póki co trenuję w rękawiczkach, kiedyś ćwiczyłam bez magnezji i bez rękawiczek, ale od drążka i sztangi robiły mi się odciski więc postawiłam na zakup rękawiczek ze wzmocnioną częścią śródręcza. Plusem jest brak odcisków, ale minusem mniejsze czucie ciężaru, sztangi, hantli. Pracując nagą dłonią lepiej czułam chwyt i ciężar, ale czasem sztanga czy drążek potrafiły się wysunąć. Myślę, że idealnym rozwiązaniem przynajmniej do treningu siłowego jest magnezja, dzisiaj pożyczyłam ją (w kamieniu) i wypróbowałam jej działanie, no i słuchajcie fajnie trzyma.

IMAG0937

 

6. RĘCZNIK

Nie każdy klub posiada chemię i papierowe ręczniki, którymi możesz wytrzeć sobie i po sobie ławeczkę, a to bardzo ważne w utrzymaniu higieny. Dlatego w takich sytuacjach ręcznik pomoże Ci poczuć się komfortowo, kładziesz się na swój ręcznik i czyhające wokół grzyby i śliniące się bakterie mogą tylko popatrzeć i podziwiać Twoje piękne ciało, na które nie wskoczą. Mam jakieś wrodzone obrzydzenie i wstręt do ćwiczenia na ławeczkach po innych spoconych klubowiczach, dlatego zawsze przed rozpoczęciem ćwiczenia pryskam je płynem dezynfekującym i śmigam. Po zakończonym ćwiczeniu, świadoma, że ktoś równie jak ja może nie chcieć kłaść się na moje bakterie dezynfekuję ławeczkę ponownie i voilà wszyscy są szczęśliwi oprócz bakterii. Pamiętajmy, że siłownia, to taka mega pieczara i wylęgarnia chorób, bakterii i grzybów. Przed nami były i po nas będą tysiące osób, którzy przyjdą z infekcjami i będą je roznosić, a siłownia jako miejsce wilgotne i ciepłe jest idealnym miejscem do rozwoju wszelkiego rodzaju badziewia – podobnie jak sauna i suszarki do rąk.

Część trzecia.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: