Z cyklu talia osy, d… bąka, czyli co zrobić, żeby nie zostać szerszeniem.

Cześć, czołem kluski z rosołem!

Dzisiaj będzie o osie, bąku i szerszeniu, czyli co zrobić, żeby mieć wąską talię. Zdradzę Wam moje sposoby.

Po pierwsze zostaw ją w spokoju i nie piłuj codziennie skośnych mięśni brzucha! Ze współczuciem i zdziwieniem patrzę na dziewczyny, które ćwiczą na takiej specjalnej maszynie do skośnych i za każdym razem, kiedy je widzę one się na niej obracają… Ale nie podchodzę, bo sama nie lubię, gdy ktoś nieproszony podchodzi i przekazuje mi swoje mądrości, jak ostatnio „jak tak ćwiczysz to bardziej pracuje Ci biceps niż plecy”, „no patrz” mówię, „tak się składa, że ćwiczę właśnie biceps…” Podczas treningu siłowego mięśnie rosną, tak? No właśnie!

Wyznacz sobie cel i zastanów się dlaczego nie masz wąskiej talii? Może masz dużo tkanki tłuszczowej i pod warstwą izolacyjną proporcje gdzieś się zapodziały, wówczas Twoim celem nie będzie redukcja z talii, ale całego ciała. Gdy tłuszczyk topi się, proporcjonalnie zmniejszamy swoje obwody, choć uwaga! Czary mary waga może nam nie spadać! I co wtedy?! Tragedia pogania dramat? Pewnie, że nie. Mięśnie są cięższe niż tłuszczyk, ale mniejsze w obwodzie. Dlatego nie zawsze wraz z utratą centymetrów tracimy kilogramy.

Jeśli ćwiczysz często mięśnie skośne brzucha – odpuść. Ja robię je może z raz na dwa tygodnie. Musisz wiedzieć, że przy wszystkich ćwiczeniach powinnaś spinać brzuch, więc on i tak cały czas pracuje, a mięśnie skośne brzucha jak każde inne podczas częstego ćwiczenia i jeszcze ze sporym obciążeniem będą rosły, więc talia może się poszerzać.

Jeśli masz problem z nadmiarem tkanki tłuszczowej spróbuj się zredukować, do tego polecam trening siłowy oraz trening oparty na interwałach. Mieszaj oba, baw się nimi. Kolejnym ruchem jest rezygnacja z częstych ćwiczeń mięśni skośnych brzucha. Co jeszcze pomoże wyrównać proporcje? Trening góry ciała i dołu. A może genetycznie masz sylwetkę „chłopięcą” i dlatego wcięcie w talii nie jest aż tak widoczne? Spróbuj ćwiczyć górę ciała i dół.

Moim problemem i powiem to wprost, nie był brak talii, tylko jej głębokie ukrycie pod tkanką tłuszczową. I nie wstydzę się tego, bo potrafiłam nazwać swój problem. Miałam sporo zbędnych kilogramów, choć były i tego plusy – wraz z nadmiarem kilogramów miałam więcej koleżanek, obecnie, gdy mam mniej w obwodzie towarzystwa też mam mniej. Dziwna zależność, prawda? Ale to tak na marginesie. Babeczki, ja próbowałam jakoś oszukać siebie, mówiłam, że chcę mieć płaski brzuch i schudnąć z ud, no może jeszcze z ramion by się przydało i w sumie jak widzicie – przydałoby się zewsząd. Jakoś wstyd było mi przyznać przed sobą, że jestem pyzą, choć uroczą to jednak pyzą – tak, wiem na moim pyszczku zostały mi po tamtych czasach pyzy, ale tak już mam i nic z tym nie zrobię. Wtedy miałam tłuszcz wszędzie, byłam taka „nalana”, jak patrzę na fotki to zauważam, że nawet kolana miałam otłuszczone, stopy, dłonie, a ja przecież chciałam schudnąć tylko z nóg i brzucha… Zaczęłam ćwiczyć i z każdym tygodniem, miesiącem zaczęłam zauważać, że mam talię!!! Ale wiecie co, nie dlatego, że trzepałam skośne mięśnie brzucha i chodziłam po bieżni… Nie! Ja naprawdę ciężko zapracowałam na to, żeby talia się pokazała, no i jest. Nic mi się nie udało i Tobie też się nie uda dopóki nie zaczniesz ciężko trenować. I koniec, tak już jest. Przestań obżerać się węglami, jeść słodycze, ogranicz nabiał, pieczywo i rusz tyłek na siłownię. Bawią mnie pytania, co ja robię na siłowni, że aerobik czy bieżnia? No nie… Ja jestem zbyt leniwa, żeby biegać po bieżni… Nudzi mnie to. Jak mam przebiec pół godziny fajnie, gdy ktoś stoi i zagaduje, bo wtedy czas płynie szybciej. To jedyny moment, w którym lubię towarzystwo na siłowni 😀 Ale wracając do tematu. Zaczęłam się redukować i co jeszcze? I robię tak do tej pory, cały czas. Rozbudowuję górę i trenuję dół. Wtedy talia wydaje się jeszcze węższa, bo nie jest tak, że w naturalny sposób przypakujemy jak faceci i będziemy zastępcą gubernatora Kalifornii. Tak to nie działa. Nie mamy tyle testosteronu co panowie. Ja bardzo lubię trenować plecy, obręcz barkową i ramiona, bo faktycznie czuję jak wtedy rzeźbię się,  wysmuklam, a taki trening siłowy przeplatany z crossem daje mi dużo radości. Obecnie trenuję 5 razy w tygodniu, czasem sześć, ale rzadko. Aktualnie zmieniłam plan treningowy na trzy razy cross (po crossie ZAWSZE dodaję trening wybranych partii ciała, np. ramiona, barki, brzuch), dwa razy trening siłowy oparty na trójboju (plus także ćwiczenia innych części, np. plecy-klatka) – do tej pory było odwrotnie 3 razy trójbój, dwa razy cross. Jeśli jestem sześć razy wyrównuję treningi 3:3 i dodaję jakieś cardio, albo spinning.

W następnym wpisie podam Wam swój przykładowy trening barków, opowiem dlaczego warto je ćwiczyć i jak się do tego zabrać, na co uważać a czego unikać.

https://30minusdla30plus.wordpress.com/2017/11/28/ejze-wezze-zrobze-barki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: