My battle for butter, czyli moje boje o masło oraz co 30 plus je po pierwszym

Na pewno znacie to uczucie, kiedy nadchodzi wyczekiwane przez miesiąc święto… Matki Boskiej Pieniężnej… 😀 Ten moment, w którym nie zastanawiacie się, który z polskich towarów luksusowych wybrać: jajka czy masło? Bierzesz jedno i drugie. A co w tym dniu masła sobie nie kupisz, jajecznicy nie zjesz ze szczypiorkiem na boczusiu? Ba! Nawet chrupiące pieczywo ze sklepu ze zdrową żywnością przestaje być dla nas kawiorem. Tak to ten dzień, w którym czuję się jak księżniczka.

Idę dumnie z zadartym noskiem do osiedlowego dyskontu, drzwi się rozsuwają i niczym po czerwonym dywanie wchodzę posuwistym krokiem obserwując sklepowe półki. Zmierzam w kierunku wytwornych towarów. Mijam pękate, rumiane pieczywo, które mimo, że prezentuje się okazale nie wskoczy dziś do mojego koszyka. Zatrzymuję się przy jednym z regałów… z gracją i powabem pochylam nad nim swą kibić i nieprzyzwoicie wyniośle sięgam po towar ekskluzywny – jajka rozm. L… Ale za chwilę przychodzi opamiętanie „Ty księżniczka, nie szalej może co? Weź M…”. Tak, przez chwilę myślę, rozsądek jednak mnie nie opuszcza – wybieram eMki. Sama żem eMka to i eMkę wezmę. Kontynuuję swój sklepowy eksodus kierując się w inną stronę i nagle zamieram w bezruchu. Na chwilę zapominam o majestatycznych ruchach i etykiecie, której tak bardzo pilnuję, ale jak tu myśleć o etykiecie, kiedy mój oddech staje się płytki i przyspiesza. Budzi się we mnie zwierzę oraz instynkt łowczyni, ciśnienie podskakuje i serce zaczyna bić szybciej. Ogarnia mnie myśl: „księżniczko trzymaj fason”, poprawiam się więc i zachowując ostatnie pokłady elegancji zdecydowanie kroczę w jego stronę. Widzę go… On tam jest – ten tłum chytrych bab! Pewnie rzuciły się na jakąś promocję, idę więc i ja. Wpadam w chmurę ich perfum, tych mocnych, pewnie na niedzielę i przedzieram się przez las rąk, których w normalnym dniu podniesienie sprawiałoby im przecież trudność. Ale nic, myślę, nie dam się, przecież w autobusie, gdy cały jest pusty też na mnie napierają, a teraz potrafią znaleźć w sobie pokłady nieludzkiej siły. W tym momencie wszystko przestaje być ważne, czuję się jak w slow motion, a świat i ludzie pozostają gdzieś za mną. To uczucie jakbym wychodziła ze swojego ciała, mrugam z niedowierzaniem, a moje sarnie oczy robiąc się coraz większe zaczynają przypominać twarze ludzików z mangi. Ma ręka niczym strzała startuje między armię torebek i koszyków i już już prawie, prawie mam…. JEST!!!! Ma dłoń powraca do mnie z kostką masła. Promocja 5.49!!!! Rozejrzałam się, strzepnęłam płaszczyk z oparów i jakby nigdy nic z uśmiechem, w duszy tryumfując, idę po łososia. A co raz na miesiąc mogę? Mogę. Wolno mi? A i owszem. Przez następne tygodnie będę przyjaźnić się z kurczakiem i świnką, ale w tym dniu zrobię coś z łososia. Brzuszek będzie szczęśliwy. Dochodzę do lodówek, rozsuwam szybkę i widzę te zazdrosne spojrzenia, których właściciele najwidoczniej czekają na swoje święto. Nie przejmuję się nimi, a wręcz przeciwnie kumuluje w sobie wszystkie rejestry kobiecości i jedną rączką gmeram głęboko pośród rybek wydobywając piękny okaz – łososia. Spoglądam w stronę gapiów, dyskretnie, ale wdzięcznie uśmiecham się rzucając im niewinne, ale nieco zuchwałe spojrzenie.

Do łososia brakuje mi jeszcze szpinaku, czosnku – zawsze mam w domu, mozzarelli i ciasta francuskiego, które najlepiej byłoby wygnieść swoimi łapkami, ale nie będę ściemniać, nie miałam na to czasu, wiadomo głodu nie oszukam. Tak wiem, biję się w piersi, to nie jest zachowanie godne fitnesski, ale że nią nie jestem wolno mi ciut więcej. Natury nie oszukasz. Kupiłam, zapłaciłam i wychodzę z lżejszą kieszenią o kilkadziesiąt złotówek, ale z pokaźną reklamówką, a w dalszej perspektywie pełnym brzuszkiem. Wychodzę ze sklepu, biorę głęboki oddech i uśmiechając się dyskretnie do siebie myślę, że fajnie jest w prostych, codziennych chwilach znaleźć radość i szczęście.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę smacznego obiadu. Uczyńcie sobie i najbliższym ten dzień wyjątkowym. Ściskam i całuję!!! Niech moc będzie z nami fajnymi babeczkami.

Podobny obraz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: