II. Moje początki cz.II, czyli jak pączek staje się eklerkiem :D

      Zaczęłam szukać treningów, które można wykonywać w domu i diet na moją kieszeń. Nie miałam pojęcia o tym, że trening oparty na przeskokach, skokach do przysiadu przy większej wadze może nie wpływać korzystnie na nasze stawy! U mnie po takich wyczynach pojawiły się problemy ze stawami kolan, które odczuwałam przez bardzo długi czas i nawet obecnie czasem powraca ból kolana, ale powód jest bardziej złożony. O tym opowiem Wam w dalszej części. Kolejnym problemem była dieta, przecież któż z nas nie zna zaleceń o owsiance z bananem na śniadanie, kanapkach czy serku i nabiale najlepiej codziennie i we wszystkich posiłkach – bo to przecież nabiał, a nabiał to białko, więc zdrowe. Serio? Przecież czekolada jest z kakao, kakao z kakaowca, czy można więc powiedzieć, że czekolada jest sałatką? No właśnie…

 

         Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu i okazuje się, że największy rozmiar to 42, nie możesz się modnie ubrać, bo sklep zmniejszył rozmiarówkę i 42 to przecież nie 42, ale jakieś 34, no może mniejsze 36, bo przecież nie z moją sylwetką jest problem… Dramat… Sfrustrowana idę dalej, może te rozciągliwe sukienki bawełniane – na wiosnę będą super! Ale jakieś takie krótkie w tym sezonie uszyli, przecież nie przez prostą zasadę, że materiał idąc w szerokość traci na długości… W myślach cały czas przypomina się mój ulubiony czerwony trencz, którego nie mogę założyć, tzn. wejść wejdę, ale się nie zapnę… I tu naszła mnie złota myśl, przecież potrzeba jest matką wynalazku, więc jeśli wchodzę w płaszczyk, ale nie zapnę się, może przeszyję guziki… Z nadzieją biegnę do szafy, patrzę podekscytowana i… okazuje się, że przecież przeszyłam w ubiegłym sezonie i nijak miejsca już nie ma. Ech, wykorzystałam chyba wszystkie sposoby, a tu nic, puchnę i puchnę – myślałam.

 

               Jeśli nie mieliście nigdy problemów z wagą, możecie nie wiedzieć ile ograniczeń powstaje w naszej głowie, szczególnie gdy jest to głowa kobiety… Na siłownię nie pójdę, bo przecież wszyscy będą na mnie patrzeć i śmiać się, tam chodzą same fitnesski. Czy wiecie ile trudu i poświęcenia wymaga decyzja, żeby jednak wyjść i zapisać się na siłownię? A jeszcze dojazdy do centrum, bo w okolicy nie było siłowni. Najważniejsze było pozbyć się wymówek i przełamać wstyd, który tworzył u mnie psychiczne bariery. Pewnego wakacyjnego dnia dowiedziałam się, że w pobliżu została otwarta nowa siłownia – teraz nie mam już wymówek – pomyślałam przerażona i nieśmiało poszłam zorientować się. Tak też się stało. Mimo ogromu wątpliwości podpisałam umowę i z obawą przekroczyłam drzwi szatni…

Być może trafiłam do odpowiedniego miejsca i spotkałam wspaniałą trenerkę, dzięki której mój problem szczególnie ten siedzący w głowie przestał mieć kolosalne rozmiary. Dzięki Magdo Dz. za motywację, rozmowy i wsparcie. W znacznym stopniu dzisiejsze zmiany zarówno te fizyczne, ale także, a może przede wszystkim psychiczne zawdzięczam jej. Zapisałam się i jestem klubowiczką do dziś. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie i analizę składu ciała. Pamiętasz Madzia jak poprosiłam Cię o to, żebyś nie mówiła mi ile ważę? Teraz już wiem, ile to kostek smalcu było… Oczywiście zgodnie z umową trenerka poinformowała mnie o procentowym składzie ciała i choć starała się powiedzieć, że nie jest źle – ja wiedziałam, że dużo jest pracy przede mną.

Przechodzę do kolejnej części

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: