V. Pierwszych chwil słabości ciąg dalszy

      Budzę się na łóżku, poobijana, słyszę głos męża, czuję chłód, odzyskuję świadomość. Po chwili wchodzą postacie w czerwonych strojach, mam z nimi kontakt, spoglądam na nogę, a w niej dziura – mówią, że zabierają mnie na SOR, że trzeba mnie pozszywać… Nieświadoma tego co będzie działo się dalej myślałam o grillu i kiełbaskach, które miałam właśnie owego wieczoru jeść, i co i nic? Że nie zjem? Wyobraźcie sobie, że nie zjadłam kiełbasek, a zamiast nich podłączono mi kroplówki.

          Do domu wróciłam nad ranem po około 8-9 godzinach leżakowania w SORze i nie wiem kiedy zasnęłam. Pamiętam, że rano obudził mnie potworny ból – środki przeciwbólowe przestały działać, łeb rozcięty, w szyi kręgi poprzestawiane, na nodze poniżej kolana szwy więc musiałam trzymać ją wyprostowaną i nadgarstek, który pobolewa. Jak ja to zrobiłam spytacie? Nie wiem, działo się to tak szybko, że wszystkiego nie zdążyłam zarejestrować i do dziś nie pamiętam, czarna dziura i nawet z mężem sprzeczałam się, w którym miejscu stała karetka. Cóż, wierzę, że wyjątkowo w tej sprawie ma rację 😉 Powiem Wam, że zmęczenie w połączeniu z bólem było, delikatnie mówiąc dość upierdliwe i w dodatku jeszcze ta myśl o kiełbaskach, których nie zjadłam… Po kilku próbach wstania szybko okazało się, że jestem całkowicie bezradna… Może być Wam ciężko zrozumieć osobę, która nie musiała nigdy prosić o pomoc, świetnie dawałam sobie radę we wszystkim i w jednej chwili zostałam skazana na życzliwość innych. Nie mogę się ruszyć, jak to teraz będzie – powątpiewałam. Wędrówka do toalety, albo kąpiel były nie lada wyzwaniem. W jednej ręce laska ortopedyczna, w drugiej ściana, na szyi kołnierz, na nodze szwy, nadgarstek w ortezie. Nie wiem co było gorsze powrót do kondycji fizycznej czy psychicznej, to przecież treningi dawały mi energię, a teraz?

          Po kilku tygodniach postanowiłam, że muszę wziąć się w garść, ale jak kiedy sama wstać nie potrafię, do tego doszła świadomość braku treningów, która dokuczała coraz bardziej. Jakby nie noga, to bym chociaż jakiś przysiad zrobiła, a to już zawsze coś. Jak człowiek porusza się trochę to i głowa lepiej pracuje.

      Dosyć tego rozpaczania i leżakowania! W końcu wstałam o własnych siłach i przywdziawszy kostium Robocopa (uwierzcie, że osprzęt ortopedyczny wygląda kosmicznie) spojrzałam z politowaniem w lustro i pomyślałam: No, księżniczko, ale żeś się pięknie urządziła, ale już pora poprawić koronę i zasuwać!

Następny

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

Create your website at WordPress.com
Get started
%d bloggers like this: